Get $10 for a language lesson on italki

My teachers:

00:00 What’s different this week?
01:03 Day 11 (Taiwanese / Taigi / Hokkien)
01:50 Polyglot Conference language practice rooms – how do they work?
02:53 Online Language Exchange (UK)
04:38 SECRET TECHNIQUE – Shadowing
07:30 Dubbing – How Squid Game helped me practise Polish
10:13 Plan for the next period

Subtitles in Polish, English, and Cantonese.

Continue reading

Niedawno wróciłem z długiej podróży (głównie) po Polsce. Więcej o tym będę później pisać. A istotne w tym jest to, że spędziłem dwa tygodnie z całą rodziną, chociaż za granicą. Przed tym już minął rok, odkąd widziałem swoich rodziców.

Gdy ojciec dołączył do reszty rodziny, nagle pojawiła się unikalna dynamika rodzinna, za którą w pewnym sensie tęskniłem; której nie mogę sobie wyobrazić w żadnej innej rodzinie.

Już podczas miesięcznego pobytu matki u mnie, dziwili się moi współlokatorzy tym, jak się komunikują i dogadują ona i moja siostra. Wydawało im się, że one się ciągle kłócą, na każdy temat.

Podczas całego kolejnego miesiąca, gdy podróżowaliśmy z całą rodziną, obserwowałem i zastanawiałem się.

Continue reading

Presently publishing particulars of the plan that you may have perceived!

Pamiętnik po polsku — probably a process that progresses and pushes my Polish.

~~~Peruse the passages in the pursuing~~~

F**k it, I’m getting ONE LANGUAGE to an advanced C1 level this year

Read the blog series

Listen to the blog series

What language would I speak to my children?

Full transcript below.

Continue reading

Ostatnio byłem na internetowym spotkaniu poświęconym ćwiczeniu francuskiego. Był tam staruszek, który troszeczkę zbyt chętnie mówił, więc siedziałem i słuchałem. Znienacka wprowadził temat języków w rodzinie. Ja oczywiście dorastałem w jednojęzycznej rodzinie, ale jako poliglota często sobie wyobrażam wielojęzyczną rodzinę w przyszłości.

Gdybym dzisiaj miał dziecko, w jakim języku – raczej w jakich językach – mówiłbym do niego?

Zacznijmy od tematu języków rodziców. Jako poliglota chciałbym wychować dziecko razem z drugim rodzicem mówiącym innym językiem, ale (z tej perspektywy) „niestety” już jestem nieodwracalnie zakochany w mojej partnerce, pochodzącej z tego samego językowego środowiska (czyli kantońskiego). Więc to by nie wyszło.

Ale czy można by wychowywać dziecko w dwóch językach? Przecież wystarcza już jeden rodzic, żeby uczyć dziecko języka ojczystego. Oczywiste, że nie wypada wychowywać dziecka w języku, w którym samemu nie mówi się dobrze. (Chociaż w Hongkongu już tylu właśnie tak robi.)

Moim najmocniejszym językiem obcym jest wiadomo angielski, ale obecnie niezbyt trudno by dziecko samo się nauczyło angielskiego, np. przez internet. W każdym razie ja już mieszkam w Anglii. Czy mielibyśmy inne opcje? Moja partnerka świetnie zna koreański, a ja…średnio znam garstkę języków. Załóżmy, że kiedyś będę lepiej znać jakiś język. Jak należy wybierać spośród nich? To naturalnie zależy od mnóstwa czynników, od użyteczności ogólnej, od społeczności, w której wychowuje się dziecko, itp.

Ale zapomnijmy na razie kwestię drugiego języka ojczystego, bo istnieje nawet kontrowersja dotycząca języka pierwszego, albo dokładniej, czy warto w ogóle przekazywać język ojczysty rodziców, czy raczej go pominąć, jeśli dziecko dorasta w innym kraju. Znam sporo ludzi mieszkających w obcych krajach, a zadziwiająco się okazuje, że część ich wątpi, że używanie języka rodziców dobrze wpływa na dziecko podczas wychowywania.

Moim zdaniem to oczywiście bzdury. Ale jak dochodzą do takiego wniosku?

Continue reading

W zeszły weekend pojechałem do Manchesteru. Przenocowałem tam u przyjaciela z niedzieli na poniedziałek.

Prawdę mówiąc, po raz pierwszy od zeszłego lata wyjechałem z Birmingham. Winię pandemię – już zbyt przyzwyczajony byłem do braku nowych doświadczeń i otoczeń. Przez wcześniejszy wypadek nie było też możliwości prowadzenia samemu. Szkoda. Chciałbym spróbować.

Jechałem autobusem: zabiera to tylko piętnaście minut więcej niż pociąg, ale kosztuje o wiele mniej. Kiedyś dużo jeździłem autobusem między miastami, ale zbyt dawno tego nie robiłem – mój żołądek nie wytrzymuje dobrze. No przeżyłem.

Po dwóch godzinach słuchania podcastów dotarłem i zaraz na miejscu powitała mnie koleżanka z Instagrama, słynna z uczenia się kantońskiego. Ostatni raz byłem w tym mieście 5 lat temu, przed przeprowadzeniem się do Anglii i rozpoczęciem życia tutaj; tym razem widziałem to centrum miasta z całkowicie nowej perspektywy. Czyli z dwóch nowych perspektyw: jako mieszkaniec innego miasta Anglii, i jako ktoś, kto rozważa zamieszkanie tutaj przez następne trzy lata na studia. (Warto wspomnieć, że nienawidzę dużych miast z wysokimi budynkami i ruchliwymi ulicami.)

Continue reading

Dzisiaj (24.06.2021) po północy kończy się w Hongkongu działanie dziennika „Apple Daily”. Strona internetowa się zamyka, program wiadomości na kanale YouTube wydał ostatni odcinek kilka dni temu i wydrukują 1 000 000 kopii ostatniego wydania.

Dziennik został założony 20.06.1995, ledwie 26 lat temu, krótko przed przekazaniem Hongkongu do Chin, i krótko przed moim urodzeniem. Kiedy dorastałem, czułem, że Apple Daily był zawsze czymś…wiecznym. Oczywiście, że taki nie był, ale 26-letni dziennik dla 24-letniego mnie wydawał się jak słońce: istnieje, bez względu na to, czy na niego patrzę czy nie.

W sierpniu 2013, zostałem zaproszony do nich na wywiad. Powodem było to, że zdecydowałem się studiować muzykę, mimo tego, że dobrze zaliczyłem maturę i miałem lepsze opcje. Byłem zajebiście szczupły przez stres egzaminów. Wtedy nie ufałem całkowicie gazecie, że będzie dobrze o mnie pisać. Szczególnie dobrej reputacji nie miała.

Continue reading

Czy kiedykolwiek w ogóle pisałem coś porządnie po polsku? Nie wiem. W ostatnich czasach tylko pamiętam, jak piszę tweety. Większość czasu poza oglądaniem filmów nie robię nic po polsku.

Takie jest współczesne życie: dużo wrażeń, dużo do przyjęcia, ale szczególnie dużo czasu na przemyślenia i wyrażanie siebie nie ma.

Historia moich ostatnich kilku lat brzmi tak samo. Studiowałem, tworzyłem (jestem kompozytorem), ale nawet gdy się czymś nie zajmowałem, zajmowałem się czymś innym. Zawsze mam takie pragnienie, żeby być zajętym. Taki styl życia na co dzień wywołuje u mnie poczucie wydajności, sukcesu, nawet jeśli nic znaczącego nie tworzę.

Od zeszłego sierpnia mam wolne. Skończyłem studia na razie, złożyłem rozprawę (o hymnie Hongkongu) i będzie rok, zanim zacznę kolejny stopień studiów. Nie wiedziałem, co mam robić. Czy miałem szukać doraźnej pracy? Przekonałem siebie, że będę pomagać rodzinie w dbaniu o nowy dom. Tak zrobiłem. Dostałem dobrą pracę na pół etatu. Tak zrobiłem. Ale cały czas tkwiło we mnie uczucie, że brakuje mi czegoś. Musiałem się czymś zajmować.

Continue reading