Polish grammar has…a reputation. Most people say it’s the hardest language in the world. In fact, that’s the reason I even started learning it.

And it’s true! The verb aspects are a pain. Even with numbers, Polish makes it unnecessarily complicated. There are some types of grammatical numbers that you can use, depending on situation and the type of thing you’re talking about. Of course, there are also the infamous case declensions.

But fear not! I’m here to clear it all up. Every type of number you’ll need, when to use them, how to use them. All in one place.

If you want to follow my language learning journey and how I got from zero to this point, don’t forget to subscribe to my YouTube channel, so you get all my tips and experiences earlier!

This guide assumes that you already know what the numbers and their declined forms are, so I can focus on how to use them and when to decline them. I won’t give you a full list, so if you’re lost, Wiktionary has all the declensions.

I also don’t recommend studying directly from this article. Instead, learn the grammar from context, and when you get confused, come back here for a reference.

The Basics…or are they?

Let’s start with the nominative and accusative. The basic, default cases that you use most. Should be simple enough, right?

In many cases, you will be using the default form (nominative) of the number, such as when the thing you are counting is the subject of a sentence. The form of the noun, though, will depend on the number:

1 (jeden): treat jeden like an adjective, and change its ending with the noun.

2–4: use the noun in the plural. Also any number that ends with 2, 3, or 4. Note that dwa becomes dwie with any feminine nouns, but trzy and cztery have no feminine forms.

The Number Takes Over

Before we get any further, I need to explain one phenomenon that I call “the number takes over“.

Normally, when you’re talking about a group of things, the things are the subject of the sentence. The verb works with the things.

Three men walk into a pub.

My two sisters don’t get along.

But in many, many situations in Polish, it works differently. The number becomes the subject of the sentence. It’s treated as the more important part of the phrase, instead of the noun itself. It’s a little bit like the words couple and trio in English, except way more common.

Continue reading

Get $10 for a language lesson on italki

My teachers:

00:00 What’s different this week?
01:03 Day 11 (Taiwanese / Taigi / Hokkien)
01:50 Polyglot Conference language practice rooms – how do they work?
02:53 Online Language Exchange (UK)
04:38 SECRET TECHNIQUE – Shadowing
07:30 Dubbing – How Squid Game helped me practise Polish
10:13 Plan for the next period

Subtitles in Polish, English, and Cantonese.

Continue reading

Niedawno wróciłem z długiej podróży (głównie) po Polsce. Więcej o tym będę później pisać. A istotne w tym jest to, że spędziłem dwa tygodnie z całą rodziną, chociaż za granicą. Przed tym już minął rok, odkąd widziałem swoich rodziców.

Gdy ojciec dołączył do reszty rodziny, nagle pojawiła się unikalna dynamika rodzinna, za którą w pewnym sensie tęskniłem; której nie mogę sobie wyobrazić w żadnej innej rodzinie.

Już podczas miesięcznego pobytu matki u mnie, dziwili się moi współlokatorzy tym, jak się komunikują i dogadują ona i moja siostra. Wydawało im się, że one się ciągle kłócą, na każdy temat.

Podczas całego kolejnego miesiąca, gdy podróżowaliśmy z całą rodziną, obserwowałem i zastanawiałem się.

Continue reading

Presently publishing particulars of the plan that you may have perceived!

Pamiętnik po polsku — probably a process that progresses and pushes my Polish.

~~~Peruse the passages in the pursuing~~~

F**k it, I’m getting ONE LANGUAGE to an advanced C1 level this year

Read the blog series

Listen to the blog series

What language would I speak to my children?

Full transcript below.

Continue reading

Ostatnio byłem na internetowym spotkaniu poświęconym ćwiczeniu francuskiego. Był tam staruszek, który troszeczkę zbyt chętnie mówił, więc siedziałem i słuchałem. Znienacka wprowadził temat języków w rodzinie. Ja oczywiście dorastałem w jednojęzycznej rodzinie, ale jako poliglota często sobie wyobrażam wielojęzyczną rodzinę w przyszłości.

Gdybym dzisiaj miał dziecko, w jakim języku – raczej w jakich językach – mówiłbym do niego?

Zacznijmy od tematu języków rodziców. Jako poliglota chciałbym wychować dziecko razem z drugim rodzicem mówiącym innym językiem, ale (z tej perspektywy) „niestety” już jestem nieodwracalnie zakochany w mojej partnerce, pochodzącej z tego samego językowego środowiska (czyli kantońskiego). Więc to by nie wyszło.

Ale czy można by wychowywać dziecko w dwóch językach? Przecież wystarcza już jeden rodzic, żeby uczyć dziecko języka ojczystego. Oczywiste, że nie wypada wychowywać dziecka w języku, w którym samemu nie mówi się dobrze. (Chociaż w Hongkongu już tylu właśnie tak robi.)

Moim najmocniejszym językiem obcym jest wiadomo angielski, ale obecnie niezbyt trudno by dziecko samo się nauczyło angielskiego, np. przez internet. W każdym razie ja już mieszkam w Anglii. Czy mielibyśmy inne opcje? Moja partnerka świetnie zna koreański, a ja…średnio znam garstkę języków. Załóżmy, że kiedyś będę lepiej znać jakiś język. Jak należy wybierać spośród nich? To naturalnie zależy od mnóstwa czynników, od użyteczności ogólnej, od społeczności, w której wychowuje się dziecko, itp.

Ale zapomnijmy na razie kwestię drugiego języka ojczystego, bo istnieje nawet kontrowersja dotycząca języka pierwszego, albo dokładniej, czy warto w ogóle przekazywać język ojczysty rodziców, czy raczej go pominąć, jeśli dziecko dorasta w innym kraju. Znam sporo ludzi mieszkających w obcych krajach, a zadziwiająco się okazuje, że część ich wątpi, że używanie języka rodziców dobrze wpływa na dziecko podczas wychowywania.

Moim zdaniem to oczywiście bzdury. Ale jak dochodzą do takiego wniosku?

Continue reading

W zeszły weekend pojechałem do Manchesteru. Przenocowałem tam u przyjaciela z niedzieli na poniedziałek.

Prawdę mówiąc, po raz pierwszy od zeszłego lata wyjechałem z Birmingham. Winię pandemię – już zbyt przyzwyczajony byłem do braku nowych doświadczeń i otoczeń. Przez wcześniejszy wypadek nie było też możliwości prowadzenia samemu. Szkoda. Chciałbym spróbować.

Jechałem autobusem: zabiera to tylko piętnaście minut więcej niż pociąg, ale kosztuje o wiele mniej. Kiedyś dużo jeździłem autobusem między miastami, ale zbyt dawno tego nie robiłem – mój żołądek nie wytrzymuje dobrze. No przeżyłem.

Po dwóch godzinach słuchania podcastów dotarłem i zaraz na miejscu powitała mnie koleżanka z Instagrama, słynna z uczenia się kantońskiego. Ostatni raz byłem w tym mieście 5 lat temu, przed przeprowadzeniem się do Anglii i rozpoczęciem życia tutaj; tym razem widziałem to centrum miasta z całkowicie nowej perspektywy. Czyli z dwóch nowych perspektyw: jako mieszkaniec innego miasta Anglii, i jako ktoś, kto rozważa zamieszkanie tutaj przez następne trzy lata na studia. (Warto wspomnieć, że nienawidzę dużych miast z wysokimi budynkami i ruchliwymi ulicami.)

Continue reading